Stare studio

West Virginia. Obrzeża miasteczka. Następny dzień.

Telefon zawibrował chwilę po południu.

Zoe spojrzała na ekran.

Krótka wiadomość:

— Cześć Zoe.
Masz dziś chwilę?
Przyjdź tam, gdzie stare studio.

Nie było podpisu.

Ale nie musiał być.

Kiedy dotarła na miejsce, Danio już tam stał.

Ręce miał schowane w kieszeniach kurtki, jakby czekał od dłuższej chwili.

Zoe zatrzymała się przed budynkiem.

— O kurcze... zapomniałam o tym miejscu.

Danio spojrzał na drzwi.

— Większość już zapomniała.

Po chwili wyjął z kieszeni klucze.

Metal zabrzmiał krótko.

Zoe uniosła lekko brwi.

— Ty masz klucze?

— Mam.

Klucz wszedł w zamek ciężko, jakby dawno nikt go nie używał.

Drzwi ustąpiły dopiero po chwili.

Ze środka wyszedł chłód i zapach starego drewna.

Przez moment oboje stali bez ruchu.

Danio spojrzał do środka.

— Dobra. Wchodzimy.

W środku było ciemniej, niż Zoe pamiętała.

Na ścianach nadal wisiały stare panele.

Pod jedną ze ścian stał stół, kilka kabli, statyw i sprzęt, którego nawet nie potrafiła nazwać.

Danio rozejrzał się spokojnie.

Jakby sprawdzał, czy wszystko nadal jest tam, gdzie kiedyś zostało zostawione.

— Tutaj kiedyś zaczynało się inaczej niż dziś.

← Wróć do: Etap 2