Telefon zawibrował chwilę po południu.
Zoe spojrzała na ekran.
Krótka wiadomość:
— Cześć Zoe.
Masz dziś chwilę?
Przyjdź tam, gdzie stare studio.
Nie było podpisu.
Ale nie musiał być.
Kiedy dotarła na miejsce, Danio już tam stał.
Ręce miał schowane w kieszeniach kurtki, jakby czekał od dłuższej chwili.
Zoe zatrzymała się przed budynkiem.
— O kurcze... zapomniałam o tym miejscu.
Danio spojrzał na drzwi.
— Większość już zapomniała.
Po chwili wyjął z kieszeni klucze.
Metal zabrzmiał krótko.
Zoe uniosła lekko brwi.
— Ty masz klucze?
— Mam.
Klucz wszedł w zamek ciężko, jakby dawno nikt go nie używał.
Drzwi ustąpiły dopiero po chwili.
Ze środka wyszedł chłód i zapach starego drewna.
Przez moment oboje stali bez ruchu.
Danio spojrzał do środka.
— Dobra. Wchodzimy.
W środku było ciemniej, niż Zoe pamiętała.
Na ścianach nadal wisiały stare panele.
Pod jedną ze ścian stał stół, kilka kabli, statyw i sprzęt, którego nawet nie potrafiła nazwać.
Danio rozejrzał się spokojnie.
Jakby sprawdzał, czy wszystko nadal jest tam, gdzie kiedyś zostało zostawione.
— Tutaj kiedyś zaczynało się inaczej niż dziś.