Na scenie

Najtrudniejsze są pierwsze sekundy. Potem zostaje już tylko granie.

Pierwsze sekundy były najgorsze.

Potem wszystko zaczęło znikać.

Ludzie.

Strach.

Myśli.

Został tylko dźwięk.

Jack wszedł równo, jakby grał tam od lat.

Danio trzymał wszystko w ryzach.

Ja pierwszy raz nie myślałam, jak wyglądam.

Tylko grałam.

Po Impulsie zobaczyłam kilka rąk w górze.

Po drugim numerze ktoś krzyknął moje imię.

Po trzecim sama się uśmiechnęłam.

Własne Myśli wyszło lepiej niż na próbach.

Na koniec został duet.

Nie musimy iść sami.

Spojrzałam na Danio.

Wiedział dokładnie, kiedy wejść.

Wiedział też, kiedy się cofnąć.

Ostatnia nuta poleciała dalej niż wszystkie wcześniejsze.

Potem zapadła cisza.

Krótka.

A zaraz po niej przyszli ludzie.

← Wróć do: Etap 10