Wasza kolej

Najdłuższe sekundy często dzieją się tuż przed pierwszym krokiem.

W końcu nadeszła ta godzina.

Wszyscy byliśmy gotowi.

Albo przynajmniej tak udawaliśmy.

Pod sceną zrobiło się ciszej niż wcześniej.

Jack kręcił pałeczką w dłoni już chyba setny raz.

Ja poprawiałam pasek gitary, chociaż nic nie było do poprawiania.

Danio stał oparty o ścianę.

Patrzył gdzieś przed siebie.

Wyglądał spokojnie.

Ale znałam go już na tyle, żeby wiedzieć, że też to czuje.

Ktoś przebiegł obok nas.

Ktoś krzyknął numer techniczny.

Światła na hali przygasły.

Kobieta spojrzała na nas krótko.

— Wasza kolej.

Serce uderzyło mi tak mocno, jakby chciało wyjść pierwsze.

Jack spojrzał na mnie.

Danio tylko skinął głową.

Ruszyliśmy.

Schody na scenę były krótsze, niż się wydawało.

Pierwszy krok zrobiłam bez myślenia.

Drugi już pamiętam.

Potem zobaczyłam ludzi.

Dużo więcej, niż chciałam zobaczyć.

Światła świeciły prosto w nas.

Przez chwilę nic nie słyszałam.

Tylko własny oddech.

Stanęłam przy mikrofonie.

Spojrzałam na Jacka.

Potem na Danio.

Uniósł lekko gitarę.

Wzięłam wdech.

Uderzyliśmy w pierwszy dźwięk Impulsu.

← Wróć do: Etap 10