Droga

Czasem najważniejszy moment zaczyna się od zamknięcia drzwi.

Do koncertu został jeden dzień.

Wszystko było już spakowane.

Kable.

Werbel Jacka.

Gitary.

Torby.

Nawet cisza w studiu wyglądała inaczej niż zwykle.

Rex został u moich rodziców.

Odprowadził nas tylko do drzwi.

Patrzył chwilę, jakby wiedział więcej od nas.

Wcześnie rano wsiedliśmy z Danio do samochodu.

Nie mówił wiele.

Jak zwykle.

Ja też nie miałam ochoty gadać.

Droga dopiero się zaczynała.

Podjechaliśmy pod dom Jacka.

Stał już przed wejściem.

Torba przewieszona przez ramię.

Pałeczki wystawały z bocznej kieszeni.

Kiedy nas zobaczył, od razu ruszył w stronę auta.

Wrzucił rzeczy do bagażnika.

Usiadł z tyłu.

— Gotowi? — zapytał.

Danio odpalił silnik.

— Za późno na pytania.

Jack parsknął śmiechem.

Ja spojrzałam jeszcze raz przez szybę.

Potem ruszyliśmy.

Przed nami był spory kawał drogi.

← Wróć do: Etap 10