Rano pod studiem

Nie każdy nowy etap zaczyna się od rozmowy.

Było wcześnie rano.

Jack stał pod studiem, oparty o barierkę przy wejściu.

Co chwilę patrzył w stronę drogi.

Po kilku minutach usłyszałam silnik.

Danio podjechał swoim pickupem.

Zatrzymał się krótko przed wejściem.

Jack od razu wsiadł do środka.

Nie zdążyłam nawet zapytać, co się dzieje.

Odjechali razem bez słowa.

Maya wyszła z pokoju zaspana.

— Co było?

Wzruszyłam ramionami.

— Nie wiem.

Minęły może trzy godziny.

Znów usłyszałam silnik na podjeździe.

Pickup wrócił wolniej niż rano.

Na pace leżały deski, skrzynka z narzędziami, metalowe rurki i kilka innych rzeczy przykrytych plandeką.

Jack wyskoczył pierwszy.

Danio zgasił silnik i otworzył drzwi bez pośpiechu.

Zaczęli powoli rozładowywać pakę.

Rex kręcił się wokół auta, obwąchując wszystko po kolei.

Stanęłam w drzwiach i patrzyłam na nich chwilę.

— Co wy znowu wymyśliliście?

Danio wziął dwie deski pod ramię.

Spojrzał na mnie tylko sekundę.

— Jedz śniadanie. Potem nam pomożesz.

I poszedł za studio.

Jack złapał skrzynkę z narzędziami i ruszył za nim.

Maya stanęła obok mnie.

— To ja chyba jednak zostaję dziś tutaj.

Uśmiechnęłam się pod nosem.

Chyba właśnie zaczynał się nowy etap.

← Wróć do: Etap 10