Danio odstawił kubek na stolik obok kanapy.
Tym razem ostrożniej niż wcześniej.
Zoe zauważyła to od razu.
— Aż tak źle?
Danio spojrzał spokojnie.
— Nie.
Krótka pauza.
— Po prostu nie spodziewałem się tego numeru.
Zoe lekko oparła się o stołek.
— To źle?
— Nie.
Tym razem odpowiedź padła szybciej.
— Po prostu jest inny.
W garażu znów zrobiło się cicho.
Lampka przy ścianie nadal dawała ciepły półmrok.
Gitara leżała już spokojnie obok.
Zoe patrzyła chwilę przed siebie.
— Pisałam go normalnie.
— Bez myślenia?
Lekko skinęła głową.
— Bez planu.
Danio oparł dłonie o kubek.
— Czasem wtedy wychodzi najuczciwiej.
Zoe nie odpowiedziała od razu.
Jakby jeszcze słuchała, czy ostatni dźwięk naprawdę już zniknął.
— Czyli „Ławka” zostaje.
— Tak.
Tym razem powiedział to bez zawahania.