Po dźwięku

West Virginia. Garaż. Chwilę później.

Danio odstawił kubek na stolik obok kanapy.

Tym razem ostrożniej niż wcześniej.

Zoe zauważyła to od razu.

— Aż tak źle?

Danio spojrzał spokojnie.

— Nie.

Krótka pauza.

— Po prostu nie spodziewałem się tego numeru.

Zoe lekko oparła się o stołek.

— To źle?

— Nie.

Tym razem odpowiedź padła szybciej.

— Po prostu jest inny.

W garażu znów zrobiło się cicho.

Lampka przy ścianie nadal dawała ciepły półmrok.

Gitara leżała już spokojnie obok.

Zoe patrzyła chwilę przed siebie.

— Pisałam go normalnie.

— Bez myślenia?

Lekko skinęła głową.

— Bez planu.

Danio oparł dłonie o kubek.

— Czasem wtedy wychodzi najuczciwiej.

Zoe nie odpowiedziała od razu.

Jakby jeszcze słuchała, czy ostatni dźwięk naprawdę już zniknął.

— Czyli „Ławka” zostaje.

— Tak.

Tym razem powiedział to bez zawahania.

← Wróć do: Teraźniejszość