Tego dnia ławka była wolna jak zwykle.
Zoe usiadła pierwsza, poprawiając rękaw kurtki, jakby przyszła tylko na chwilę.
— Nadal kilka osób mówi o tej auli.
Spojrzała przed siebie.
— Myślałam, że już wszystkim przeszło.
Danio siedział spokojnie obok.
— Tak bywa.
Przez chwilę nic więcej nie mówił.
Potem, jakby mimochodem, rzucił:
— Fajne masz studio.
Zoe spojrzała od razu.
— Jakie studio?
— No tam, gdzie grasz. W garażu.
Zmarszczyła lekko brwi.
— Byłeś tam?
— Przy drzwiach.
— Nie zauważyłam cię.
Danio lekko wzruszył ramionami.
— Nie mogłaś. Byłaś zajęta.
Zoe przez chwilę milczała.
Jakby składała w głowie tamten wieczór.
Wtedy obok zatrzymał się jeden z uczniów.
— To chyba ty.
Wyciągnął telefon.
Na ekranie był fragment nagrania z auli.
Krótki kawałek „Impulsu”.
Zoe od razu pochyliła się bliżej.
— Kto to wrzucił?
Chłopak wzruszył ramionami.
— Już chodzi od dwóch dni.
Niżej w komentarzach widniał krótki wpis:
Maya Brooks: Wow, fajnie.
Zoe spojrzała jeszcze raz.
— Kto to?
— Nie wiem.
Danio patrzył chwilę dłużej na ekran, ale nic nie powiedział od razu.
Dopiero po chwili:
— Czasem rzeczy idą dalej szybciej, niż się wydaje.