Ławka i sygnał

West Virginia. Kilka dni później.

Tego dnia ławka była wolna jak zwykle.

Zoe usiadła pierwsza, poprawiając rękaw kurtki, jakby przyszła tylko na chwilę.

— Nadal kilka osób mówi o tej auli.

Spojrzała przed siebie.

— Myślałam, że już wszystkim przeszło.

Danio siedział spokojnie obok.

— Tak bywa.

Przez chwilę nic więcej nie mówił.

Potem, jakby mimochodem, rzucił:

— Fajne masz studio.

Zoe spojrzała od razu.

— Jakie studio?

— No tam, gdzie grasz. W garażu.

Zmarszczyła lekko brwi.

— Byłeś tam?

— Przy drzwiach.

— Nie zauważyłam cię.

Danio lekko wzruszył ramionami.

— Nie mogłaś. Byłaś zajęta.

Zoe przez chwilę milczała.

Jakby składała w głowie tamten wieczór.

Wtedy obok zatrzymał się jeden z uczniów.

— To chyba ty.

Wyciągnął telefon.

Na ekranie był fragment nagrania z auli.

Krótki kawałek „Impulsu”.

Zoe od razu pochyliła się bliżej.

— Kto to wrzucił?

Chłopak wzruszył ramionami.

— Już chodzi od dwóch dni.

Niżej w komentarzach widniał krótki wpis:

Maya Brooks: Wow, fajnie.

Zoe spojrzała jeszcze raz.

— Kto to?

— Nie wiem.

Danio patrzył chwilę dłużej na ekran, ale nic nie powiedział od razu.

Dopiero po chwili:

— Czasem rzeczy idą dalej szybciej, niż się wydaje.

← Wróć do: Teraźniejszość