Chłopak zniknął za rogiem ulicy szybciej, niż zdążyłam jeszcze raz spojrzeć na kartkę.
Została w moich rękach. Lekko pognieciona. Z równymi literami, które ktoś pisał bardzo uważnie.
Usiadłam z powrotem na ławce.
Dan przewrócił kolejną stronę gazety. Jakby nic się nie wydarzyło.
Miasteczko żyło dalej. Samochód przejechał powoli przez skrzyżowanie. Ktoś zamknął drzwi w sklepie obok.
Spojrzałam jeszcze raz na tekst.
To nie była wielka piosenka. Ale była czyjaś.
Dan złożył gazetę.
— Widzisz?
Nie wiedziałam, czy to pytanie. Czy raczej stwierdzenie.
Milczałam chwilę.
— I co? — dodał po chwili.
Spojrzałam na niego.
— Co chcesz z tym dalej zrobić?
Nie odpowiedziałam od razu.
Bo to pytanie nie dotyczyło kartki.
Dotyczyło wszystkiego.