Kartka

West Virginia. Po południu.

Wyszłam ze sklepu z wodą i czymś słodkim. Zwykły dzień. Zwykła ulica.

— Zoe!

Odwróciłam się. Stał kilka kroków dalej. Może jedenaście lat. W ręce trzymał złożoną kartkę.

— Napisałem piosenkę.

Bez wstępu. Bez tłumaczenia.

Podał mi kartkę. Papier był trochę zmięty.

Przeczytałam pierwsze wersy.

„Miasto jest małe, ale dźwięk jest duży.”

Uśmiechnęłam się.

— Skąd to wziąłeś?

— Z głowy.

Kiwnęłam głową.

— Jeśli napiszesz coś naprawdę dobrego, spróbuję to zagrać.

Oczy zrobiły mu się większe. Jakby to było coś ogromnego.

— Serio?

— Spróbuję.

Pobiegł w stronę domu. Kartka została u mnie.

Wieczorem usiadłam z Danem na ławce.

— Obiecałam mu, że jak napisze coś dobrego, to zagram.

Dan spojrzał na mnie znad gazety.

— Nie obiecuj rzeczy, których możesz nie spełnić.

— To tylko dziecko.

— Dla niego nie.

Cisza.

— Przecież to nic wielkiego.

— Dla ciebie.

← Wróć do: Teraźniejszość