Wracałam szybciej niż zwykle. Trochę bez kierunku.
Dan siedział na tej samej ławce. Kubek kawy. Gazeta.
Spojrzał tylko na chwilę.
— Coś smutna jesteś — powiedział spokojnie.
Wzruszyłam ramionami.
Cisza.
— Ok. Nie dopytuję. Jeśli będziesz chciała, to powiesz.
Znowu cisza.
Otworzył gazetę. Upił kawę.
Usiadłam obok.
Nie patrzył. Nie oceniał. Nie radził.
I to było wystarczające.