Siedziałyśmy przy stoliku pod parasolem. Lody topiły się szybciej niż rozmowa.
Mówiły coś o kimś. Śmiały się.
A ja widziałam światła.
Dużą scenę. Tłum. Gitary podłączone pod coś większego niż garaż.
W głowie już wiedziałam, jak wchodzę. Jak zaczynam.
— Zoe? Halo?
Mrugnęłam.
— Mówię do Ciebie. Co się dzieje?