Spacer po miasteczku

West Virginia. 16:42.

Zoe wyszła z domu bez planu. Nie dlatego, że musiała. Po prostu chciała przejść się do sklepu.

Powietrze było ciepłe, ale nie ciężkie. Kilka dzieci jechało na rowerach wzdłuż chodnika.

— Cześć Zoe!

Uśmiechnęła się lekko. Pomachała ręką. Jeszcze rok temu nikt nie wołał jej po imieniu w ten sposób.

W sklepie kupiła wodę i zeszyt. Sprzedawca zapytał tylko:

— To ten numer z radia?

Skinęła głową. Nie rozwijała tematu.

Wracając, minęła lokalny bar. Przed wejściem siedział mężczyzna z kubkiem kawy i złożoną gazetą na kolanach.

Nie patrzył w jej stronę.

— Fajny kawałek w radiu — powiedział półgłosem.

Zoe zwolniła krok.

— Podobał się Panu?

Mężczyzna wzruszył ramionami.

— Był uczciwy.

To słowo zostało z nią dłużej niż reszta rozmowy.

← Wróć do: Teraźniejszość