Zoe wyszła z domu bez planu. Nie dlatego, że musiała. Po prostu chciała przejść się do sklepu.
Powietrze było ciepłe, ale nie ciężkie. Kilka dzieci jechało na rowerach wzdłuż chodnika.
— Cześć Zoe!
Uśmiechnęła się lekko. Pomachała ręką. Jeszcze rok temu nikt nie wołał jej po imieniu w ten sposób.
W sklepie kupiła wodę i zeszyt. Sprzedawca zapytał tylko:
— To ten numer z radia?
Skinęła głową. Nie rozwijała tematu.
Wracając, minęła lokalny bar. Przed wejściem siedział mężczyzna z kubkiem kawy i złożoną gazetą na kolanach.
Nie patrzył w jej stronę.
— Fajny kawałek w radiu — powiedział półgłosem.
Zoe zwolniła krok.
— Podobał się Panu?
Mężczyzna wzruszył ramionami.
— Był uczciwy.
To słowo zostało z nią dłużej niż reszta rozmowy.